dzisiaj jest: 19 października 2017. imieniny: Piotra, Michała, Ziemowita
 
Artykuły

Do Muzeum Powstania Warszawskiego

Kliknij na zdjęcie >>>

„22 września Europejski Dzień bez Samochodu”-   czerwone wielkie litery  na kartce w oknie sto dwójki, która z Muzeum Powstania Warszawskiego zawiozła nas na Nowy Świat. Po szóstej wsiedliśmy do pociągu nie do końca byle jakiego, bez dbania o bilet. Ze Stacji Garbatka  podróż osobowym do Radomia. Klasy maturalne. Wyjechało  trzech drzewiarzy - Konrad,  Mateusz, Robert  i dwóch leśników - Dominik,  Piotr.  Na Stacji w Radomiu dołączył  do nas Mateusz - leśnik. Osobowym przyspieszonym  z Radomia  na Ochotę. Charyzma  grupy ujęła  w pociągu  najpierw panią z  radomskiego biura podróży,  w rozmowach skakaliśmy po świecie od Ameryki po Australię, planując nawet wspólny lot do Pragi,  później  w drodze powrotnej  panią prokurator czy sędzinę. Na Ochocie dojechał do nas od Wschodniej Dominik - drzewiarz. Siedmiu Wspaniałych, trzech się wykruszyło, dwóch usprawiedliwionych. Z Ochoty poszliśmy do Muzeum Powstania Warszawskiego.

 

*

 

 Przy ekspozycji „Kanały Warszawskie” uśmiech losu,  jak i spotkanego przewodnik, opiekującego się niewysoką starszą panią.  W ten sposób poznaliśmy świadka tamtego czasu, panią Wandę Lorenc z domu Woś, pseudonim „Julia”,  działającą w konspiracji  w Narodowych Siłach Zbrojnych od  piętnastej wiosny  życia - 1943 roku, sanitariuszkę i łączniczkę   w Powstaniu Warszawskim, więźniarkę obozów koncentracyjnych we Flossenbürgu,  Ravensbrück, awansowaną  do stopnia porucznika rezerwy Wojska Polskiego, która przyleciała z Nowego Yorku i  w okolicy repliki kanałów wyszła nam naprzeciw.

- Dbajcie o Polskę, bądźcie wierni korzeniom i tym trzem słowom, kierowałam się nimi w życiu - zaapelowała pani Wanda do Siedmiu Wspaniałych, wskazując biały napis  „Bóg Honor Ojczyzna”  na czarnej koszulce  opiekującego się nią  wytatuowanego przewodnika.

 

http://www.1944.pl/powstancze-biogramy/wanda-wos,55613.html

 

http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/wanda-lorenc-kobieta-ktora-przezyla-czas-zaglady

*

 

            Po zwiedzaniu Muzeum Powstania Warszawskiego po prawej stronie przy wejściu siedział z  panem sprawdzającym bilety wejściowe  starszy pan  w zielonym płaszczu - ubiór przypominał muzealne eksponaty z roku 1944. Drugie nieoczekiwane spotkanie ze świadkiem historii. Z kim mieliśmy do czynienia, poinformował nas pan sprawdzający bilety, potem następny pan z obsługi muzeum:

- Pan Henryk był  przesłuchiwany i torturowany  w więzieniu śledczym na  alei Szucha pół roku po Rudym, wozili go  tymi samymi ulicami, a Niemcy mówili bardzo dobrze po polsku.

 Pan Henryk stojąc:

- Byłem też na Pawiaku, ale Pawiak w porównaniu do Szucha to był  hotel czterogwiazdkowy.  Co ciekawe, przesłuchujący mnie Niemcy mówili w większości piękną polszczyzną.  Ważne było, żeby trzymać się jednej wersji: jak „nie” to „nie”, jak „tak” - „tak”. Nie mylić się w zeznaniach. Albo mówić: „nie pamiętam”. W dniu wybuchu powstania, nie było mnie w domu, byłem na Pradze. Mieszkałem na Krochmalnej i mój dom Niemcy wysadzili, rozstrzelali wszystkich mężczyzn, w tym mojego ojca. Gdybym  tam był, może spotkałoby mnie to samo. Pamiętam płonące getto.

 Hej, chłopcy, teraz słuchajcie. Z myślą o „Campo di Fiori”, relacji Miłosza, Kołakowskiego,   zapytałam pana Henryka, czy zapamiętał karuzelę na Placu Krasińskich koło getta. Znaleźli się przecież „świadkowie”, utrzymujący,  że jej tam nie było. 

- Pamiętam karuzelę, była cofnięta tak bardziej w głąb Miodowej, pamiętam ją jak najbardziej. Cieszę się, że mogłam się z wami spotkać w wolnej Polsce. Wolna Polska.

            Pan Henryk  zamyślił się. Kiedy skończyła się wojna, miał mniej więcej tyle lat, co stojących przed nim Siedmiu Wspaniałych, którym na koniec uścisnął dłoń, pokazał  dokumenty.  Wspólne pamiątkowe zdjęcie z panem Henrykiem Wasilewskim, jak wcześniej z panią  porucznik Wandą Lorenc.

 

http://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/henryk-wasilewski,2290.html

 

 

*

Bez Dominika i Mateusza ze Świętokrzyskiej w Nowy Świat. Pałac Zamoyskich, budynek uniwersytecki po lewej, z którego - trzy dni i 154 lat temu - miał miejsce zamach na namiestnika carskiego Fiodora Berga. W odwecie wojsko rosyjskie aresztowało mieszkańców kamienicy, wyrzuciło ich mienie na bruk i spaliło, zniszczyło także pamiątki po Fryderyku Chopinie, „runął jego fortepian, jękły -- głuche kamienie: Ideał -- sięgnął bruku”. Fortepian, na którym Chopin grał jako uczeń konserwatorium warszawskiego. Wydarzenie poetycko uwiecznił Cyprian Kamil Norwid w „Fortepianie Chopina” - hołdzie dla genialnego kompozytora.

Wydział Dziennikarstwa UW. Wzdłuż ściany kamienic schodami do kościoła świętego Krzyża w kolejności drogi lewą nawą ku Sercu Reymonta, Sercu Chopina, świętemu Tadeuszowi Judzie, Najświętszemu Sakramentowi w kaplicy. Przy wyjściu z kościoła w nawie po prawej tablica poświęcona Bolesławowi Prusowi. Śladami Chopina na UW. Wydział Historii, Historii Sztuki, naprzeciwko po prawej niewielki zielony skwer - był na  „Przedwiośniu” Bajona.

Wydział Polonistyki. Moja szkoła, moi uczniowie, pierwsi wychowankowie, uprzejmie ustawili się do zdjęcia. Tablica na budynku Polonistyki w siedemdziesiątą rocznicę śmierci Bolesława Prusa od pracowników i studentów UW, a po drugiej stronie gmach, w którym przez dziesięć lat do 1817 roku mieszkał Fryderyk Chopin. Auditorium Maximum, dawny BUW, wyjście z bramy uniwersyteckiej.

Do tablicy upamiętniającej Ignacego Rzeckiego w okolicach Księgarni Naukowej im. Bolesława Prusa nie doszliśmy. Skręciliśmy w lewo. Na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Oboźnej ukłon w stronę Stanisława Wokulskiego. Podróż wyobraźni. Tu był dom, gdzie w latach 1878 - 1879 mieszkał Wokulski, postać jak bardzo wymyślona, że realistyczna, mówi kolejna pamiątkowa tablica. Na Nowym Świecie za światłami i Ordynacką przed Chmielną po lewej poszliśmy wreszcie na chińczyka. Na Chmielnej pani oferowała wejście gdzieś na trzy tańce gratis, charyzmatyczna grupa stanęła i nie chciała iść dalej. Dalej był przed nami Pałac Kultury i Nauki, zespół muzyczny z Ameryki Południowej. Kolorowe narzutki, fujarki. Muzycy uliczni za długo palili papierosy, żebyśmy czekali na ich występ. Dziewczynka żebrząca na Centralnym i prawda, co mówią o drodze powrotnej, że jest zawsze krótsza niż w pierwszą stronę. Także w Europejskim Dniu bez Samochodu.

 

 (ed)

 

 

(PS. W wycieczce  klasowej do Muzeum Powstania Warszawskiego uczestniczyli uczniowie klasy IV Technikum Leśnego: Mateusz Charzewski, Piotr Grzeszczyk, Dominik Radzikowski i uczniowie klasy IV Technikum Drzewnego:  Robert Dziewit, Dominik Iwanek, Konrad Kaczyński, Mateusz Utkowski. Towarzyszyła im wychowawczyni Elżbieta Dziedzicka).